Data publikacji:

Atlas treningowy do domu — co powinien mieć?


Choć trening siłowy kojarzy się z bogato wyposażonymi klubami fitness, solidny wycisk możesz zadać swojemu ciału także w domu. Możesz, co prawda, wykorzystać do tego sztangę, hantle lub obciążenie własnego ciała, jednak w pewnych sytuacjach lepiej sprawdzi się atlas treningowy. Domowe stanowisko do ćwiczeń da ci namiastkę siłowni i pozwoli uniknąć kolejek do ławki płaskiej w dzień klatki piersiowej.

Dlaczego warto kupić domowy atlas treningowy?


Największą zaletą atlasu treningowego jest jego wielofunkcyjność. Na niewielkiej powierzchni pomieścisz kilka różnych stanowisk, które umożliwią ci wykonanie wielu popularnych ćwiczeń. Co jednak najważniejsze, ćwiczenie na atlasie treningowym nie wymaga asekuracji innej osoby, więc nie zostaniesz przygnieciony sztangą. Z tego względu jest to bardzo dobre rozwiązanie dla początkujących, u których ryzyko wypadku i kontuzji jest znacznie większe. Innym plusem atlasu treningowego jest znaczne urozmaicenie treningu, co zapobiega znudzeniu ćwiczeniami.

Choć zakup atlasu treningowego wiąże się ze sporym wydatkiem, w wielu przypadkach jest najrozsądniejszym rozwiązaniem. Jeśli w Twojej okolicy nie ma siłowni czy klubu fitness lub musisz do niej dojeżdżać wiele kilometrów, domowa siłownia pozwoli ci zaoszczędzić dużo czasu. Inna sprawa, że karnet na siłownię również pochłonie sporo pieniędzy. Miesięczny koszt to ok. 100-150 zł, co sprawia, że w skali roku wydasz kwotę podobną do ceny całkiem dobrego atlasu treningowego.

Co powinien mieć dobry atlas treningowy?


Większość atlasów treningowych skonstruowanych jest w podobny sposób. Wyposażone są w główne stanowisko, na którym można wykonywać wyciskanie lub rozpiętki (klatka piersiowa), ściąganie drążka górnego (plecy, triceps), uginanie ramion na modlitewniku (biceps), wiosłowanie (plecy), wyprost nóg (mięśnie czworogłowe ud) czy przyciąganie drążka do brody (barki). Wszystkie uchwyty przymocowane są linkami poprowadzonymi w systemach kółek do obciążenia, które znajduje się w tylnej części atlasu treningowego.

Są jednak atlasy, które różnią się od tych najpopularniejszych. Mogą mieć zamiast drążków do ćwiczeń klatki piersiowej stojaki na sztangę lub uchwyty z linkami, imitujące bramę treningową. Niektóre z nich wyposażone są także w suwnicę smitha, na której wykonasz m.in. przysiady, wiosłowanie sztangą czy wykroki. Część producentów umożliwia rozbudowę atlasu treningowego o dodatkowe stanowiska.

Przede wszystkim jakość


Wybierając atlas treningowy do domu warto zwrócić przede wszystkim na jakość wykonania, nie zaś liczbę funkcji. Co z tego, że będzie ich sporo, jeśli ćwiczenie na atlasie będzie nieintuicyjne, nieergonomiczne lub niebezpieczne. Tanie atlasy treningowe bywają źle spasowane i wykonane z łatwo niszczących się elementów, a zacinające się kółka i pękające linki nie ułatwiają treningu. Co ciekawe, problemem może być także zbyt małe obciążenie. Ze względu na zbyt lekki stos i źle zaprojektowane dźwignie atlasu, w wielu ćwiczeniach całe dostępne obciążenie podniesie nawet dziecko.

Ze stosem czy bez?


Zaletą domowego atlasu jest stos z obciążeniem, które można w bardzo prosty sposób regulować. Wystarczy przełożyć bolec blokujący i w ciągu kilku sekund zmienić obciążenie z 50 kg na 5 kg. To zdecydowanie przyspieszy oraz umili trening, zwłaszcza, jeśli wykonujesz trening obwodowy. Te zalety mają znacznie jednak tylko wtedy, jeśli obciążenie w atlasie jest wystarczająco duże oraz czy jest możliwość dokupienia dodatkowych ciężarów.

Zamiast atlasu ze stosem możesz wybrać model z drążkami, na które nałożysz zwykłe obciążenia (krążki), których użyjesz także w połączeniu ze sztangą. Takie rozwiązanie ma dwie podstawowe zalety. Po pierwsze, nie ogranicza cię wagą stosu a jedynie maksymalną dopuszczalną ładownością przewidzianą przez producenta. Po drugie zaś, umożliwia ci bardziej precyzyjną regulację ciężaru, nawet co 0,5 kg, nie zaś co 5 kg. Dzięki temu możesz łatwiej progresować, co pozytywnie wpłynie na twój trening. Nie do wszystkich atlasów ze stosem da się bowiem dołożyć kilukilogramowe obciążenie w postaci krążka lub hantla. 

Ile stanowisk wybrać?


Jeśli masz sporo wolnego miejsca, warto rozważyć zakup atlasu treningowego z kilkoma stanowiskami. Oprócz siedziska głównego atlas może być wyposażony m.in. w ławeczkę do brzuszków, drążek do podciągania, worek bokserski lub poręcze do pompek szwedzkich (dipów). W droższych modelach znajdziesz zaś stanowisko do przysiadów lub prasę do ćwiczeń nóg. To znakomite rozwiązanie, biorąc pod uwagę, że zwykły atlas do ćwiczeń nie umożliwia przeprowadzenia solidnego treningu nóg.

Wielkość i regulacja


Problemem w przypadku najtańszych atlasów treningowych może być również niedostosowanie do prawidłowych wzorców ruchowych człowieka. Często widoczne jest to w przypadku drążków do wyciskania i rozpiętek, których uchwyty umieszczone są zbyt wysoko/nisko lub zbyt blisko ciała. Nieregulowany sprzęt dostosowany jest najczęściej do niskich osób, co może uniemożliwić ci wykonywanie wielu ćwiczeń. Wybierając atlas treningowych sprawdź więc, czy posiada choć podstawową regulację uchwytów, siedziska czy długości wałków do ćwiczeń nóg. Najmniej problemowe wydają się wyciągi, dolny i górny, w przypadku których wzrost nie jest przeszkodą. Może się jednak okazać, że zbyt krótkie są prowadnice stosu, co mocno ograniczy zakres ruchu w wykonywanych ćwiczeniach.

Zanim kupisz atlas treningowy, zastanów się więc jakiego rodzaju ćwiczenia preferujesz i czego oczekujesz po sprzęcie do ćwiczeń. Niemal na pewno nie warto wybierać najtańszych atlasów, które są nieergonomiczne, niewygodne i łatwo się psują. Lepiej kupić nieco droższy model, który posłuży ci przez wiele lat. Być może zwróci się nieco później, jednak ćwiczenie na nim będzie dużo wygodniejsze.

Szymon Sonik